Blog > Komentarze do wpisu

Fani, dla fanów i dla fanu

Przechodzę ostatnio kryzys fandomowy, mam wrażenie, że gdzieś zagubiliśmy ideały, które (dla mnie) były jednym z ważniejszych powodów do działania w środowisku miłośników fantastyki.


Od lat walczę o profesjonalizację konwentów. Uważam, że to iż robią coś fani, może oznaczać, że robią to profesjonalnie.

Mam jednak wrażenie, że dla części osób profesjonalne podejście do robienia konwentów zaczęło oznaczać podejście komercyjne. Nie dość, że prelegenci zaczęli być wynagradzani zwrotem akredytacji za swoje prelekcję (mówię tu o prelegentach-fanach), to jeszcze teraz zaczynamy nagradzać gżdaczy (fanów-ochotników wspierających organizatorów podczas konwentu) nie tylko upominkami (typu pamiątkowa koszulka gżdacza), ale i gotówką (zwracając im całość lub część kosztów akredytacji). Tym samym gubiąc najważniejsze ideały ruchu fanowskiego.

I od razu wyjaśnię, nie, nie jest to pójście w kierunku "standardów światowych". Od nich właśnie coraz szybciej się oddalamy (chyba, że chodzi nam o świat wschodu Europy). Standardem na imprezach znacznie większych niż nasze największe Polcony czy Pyrkony jest, że wstęp bezpłatny ma tylko garstka (do policzenia na palcach jednej ręki) gości honorowych. Plus oczywiście ci prelegenci, którzy przychodzą TYLKO na swoją prelekcję, a potem opuszczają konwent.

Pozostali (organizatorzy, gżdacze, pisarze - w końcu to dla nich okazja do taniej promocji, prelegenci) płacą jak każdy inny uczestnik.

Zaletą takiego podejścia jest to, że pozwala ono znacząco obniżyć koszty akredytacji. Bo jeśli kilkadziesiąt procent akredytacji to akredytacje "bezpłatne" lub znacząco obniżone to oznacza to, iż musieli za nie zapłacić pozostali uczestnicy w kosztach swojej akredytacji.

Uważam, że szczególnie teraz - kiedy na konwentach pojawia się wiele nowych osób - ważne jest pokazywanie tego co najcenniejsze w ruchu fanowskim. Fani są równi (co przejawia się miedzy innymi w tym, że jesteśmy ze sobą po imieniu) i nasze działania polegają na tym, że każde z nas jest gotowe poświęcić swój czas, energię i, często, pieniądze by zorganizować coś fajnego dla innych fanów.

Ważne jest podkreślanie na każdym kroku, że konwent nie jest działaniem komercyjnym, a jego profesjonalność to zasługa pro-fanowskiej aktywności części fanów fantastyki. I każdy z nas może w każdej chwili organizatorom pomoc (coś można w konwencie poprawić - pomóż organizatorom to zrobić).

Bo jeśli uwierzymy w mit "komercyjności konwentów i życia fandomowego" to grozi nam coraz większe nasilanie się "roszczeniowej" postawy uczestników (płacę - wymagam i nie mam zamiaru w niczym pomagać). Dodatkowo ważne jest byśmy pokazywali nowym fanom, młodym - wchodzącym do naszego środowiska o co w nim chodzi. Uczyli - poprzez przykład - na czym polega idea "fani, dla fanów i dla fanu", gdyż, w innym przypadku, za kilka lat zabraknie nam organizatorów naszych konwentów.

WS

Traktuję swoją obecną kadencję w ZS FP jako okres testowy - chcę zobaczyć czy komercjalizacja życia fandomowego będzie dalej postępować - wtedy się wypisuję z aktywnego działania, czy też okaże się chwilowym kaprysem.


poniedziałek, 17 października 2011, shaman2
Tagi: fandom
-- Polub blog i otrzymuj powiadomienie o nowościach: https://www.facebook.com/SzamanieMamrotanie

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/10/17 13:50:34
Szamanie, spróbuj zapamiętać że nasz konwent nazywa się Pyrkon, nie Pyrcon. :-)
-
2011/10/17 14:05:04
Misiek: Poprawione.